Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
003. Śmierć Shei'a

003. Śmierć Shei'a

003. Śmierć Shei'a

Patrzyłem się z niedowierzaniem w asfalt, który chwilowo zabrudził się moją krwią. Moje oczy przybrały wielkości orbitalne, ledwie co mi nie wyleciały z zaskoczenia. Asuno. Tak bardzo mu ufam...Chyba od zawsze, jest dla mnie tak dobrym przyjacielem, zawsze był przy mnie w złej chwili. A ja byłem przy nim. A teraz ? Co z nim...Co z nim do cholery...Czemu wynajął kogoś z tak złym wzrokiem na mnie? Mój oddech robił się co raz bardziej nie wyrównany...Do cholery jasnej, powietrze stało się naglę dla mnie takie ciężkie, jakbym połykał wodę która waży tony...Zadrżałem. Asuno mnie wystawił. Nie mogę w to uwierz...
-Długo masz jeszcze zamiar tak gapić się w ten asfalt bez żadnych ważniejszych celów?-Do moich uszu dotarł chrypki głos, który na pewno nie należał do Asuno. Głos który przyprawił mnie o kolejne dreszcze. Ale pomimo to spróbowałem zwrócić na niego wzrok. Ujrzeć jeszcze raz twarz kogoś kto mnie tak bardzo wyprowadzał z równowagi. Trzęsącym ruchem odwróciłem głowę, będąc nadal w pół leżącej pozycji. Moim oczom ukazało się zło, sączące się zło. Człowiek, który się na mnie tak cynicznie patrzył z szerokim uśmiechem na twarzy. Szyderczym uśmiech. Ten człowiek, był niczym demon...Ale czemu wywierał na mnie, aż takie wrażenie? Wyglądał całkiem normalnie. Ciemnobrązowe włosy. Półdługie. Twarz należąca do bardziej przeciętnych, jedynie blizna przecinająca usta...Ale oczy. Jego oczy lśniły, co chwile zmieniając kolor. Najpierw żółty wręcz złoty, a potem czerwony. Przerażający widok, jakbym naprawdę miał do czynienia z demonem. Demonem, który chce mnie zniszczyć używając do tego jednej ręki...- Ehhh...Asuno, proszę Ciebie, nie sprowadzaj mnie znienacka dla stosu bezsensów. Przecież ten gówniarz nie umie dojść do siebie po jednym uderzeniu. Wierzysz iż stanie na przeciwko żołnierzom cienia? Nie zawracaj mi głowy, ten gnojek za nim nie osiągnie swojego celu...-Wymamrotał od niechcenia, odwracając się. Celu? Czyżby Asuno chciał mi załatwić szk...szkolenie ? Czyżby ten człowiek przyszedł tu aby poprowadzić mnie do mojej siostry...Czy żołnierze cienia to ludzie którzy mają Ayasen? Moje oczy w pewnej chwili straciły proch przerażenia. Zaskoczenie jak i ból zniknął z mojej twarzy.
- Sakebigoe! Czekaj! Daj mu szansę!- Próbował go zatrzymać, odwrócił się idąc za nim kompletnie nie zwracając na mnie uwagi. Przez ten moment ja wstałem na równe nogi. Otrzepałem się. Spojrzałem w stronę szatyna i warknąłem.
-Stój...!-Stanął dość wyluzowany, ale się nie odwrócił.- Żołnierze cienia są ludźmi...Są ludźmi, którzy trzymają ze sobą moją siostrę?
-A skąd ja mam to wiedzieć? Pójdź i ich zapytaj.- Ironicznie z nutką rozbawienia odpowiedział prosto i jasno.- Tylko jak pójdziesz to nie złam sobie przypadkiem ręki, albo nogi...Nie wspominając o karku. Choć taka sierota jak ty pewnie zrobiła by to w przeciągu kilkunastu sekund.-Prychnął, odwracając lekko głowę do tyłu aby zobaczyć moją minę...Minę która nadal nie wyrażała niczego.-A najgorzej się okaże jeżeli jednak ją trzymają. I dupczą ją po kontach, nie mówiąc już o wykorzystywaniu jej mocy.-Zabolało...cholernie zabolało, jakby ktoś wbił mi igłę w serce.-I pomyśleć, że mogłeś ją obronić i pójść zamiast niej...Ofiara losu z Ciebie.
- Sake przestań...- Upomniał go mój czarnowłosy przyjaciel.
- Ty się zamknij...- Ostro warknął w stronę szatyna, starszy mężczyzna.- Jesteś tchórzem. I bardzo dobrze, że ona teraz cierpi. Powinno Cię to czegoś nauczyć na przy...-Przerwał widząc co się ze mną dzieje. Pięści zacisnąłem z całych sił...A oczy nabrały bardziej zielonego koloru. Zaświeciły zielenią.
- Możesz mnie obrażać, możesz obrażać moje czyny. Możesz mnie zeszmacić, możesz mnie do kurwy nędzy nawet zarżnąć. Ale nigdy, ale to nigdy nie mów takich wstrętnych rzeczy powiązanych z moją Ayasen... Bo Cię zarżnę jak nędznego śmierdzącego kundla.-Pierwszy raz zawrzały we mnie takie nerwy...Czemu? Dlatego, że po raz pierwszy ktoś prosto z mostu powiedział mi jaka była prawda...Możliwe, ale nie myślałem o tym kiedy z niesamowitą prędkością podbiegłem do mężczyzny, który nawet nie drgnął widząc rozwścieczonego mnie gnącego prosto na niego z pięścią. Byłem co raz bliżej, coraz szybciej biegłem. Pogłębiłem się w jeszcze większej wściekłości. Z całego serca chciałem go zabić...Więc biegłem bez jakiegokolwiek zastanowienia...Wtedy na niebie, były szare chmury, które odzwierciedlały moją nienawiść do całego świata. Chmury który pokazywały także mój smutek. Tamtego dnia, moja wściekłość na nic się nie zdała. Tamtego dnia spadł gorzki deszcz...Dobiegłem do niego z pięścią pełną nienawiści, a on...Zatrzymał ją swoją własną ręką, która przy zatrzymywaniu nawet nie drgnęła. Jego powieki nie zmrużyły się ani na chwilę, jego reakcja...Się nie zmieniła. Tak jakby nic się nie stało...Patrzył tylko w moje zielone oczy z pewnym...Współczuciem ? Tak...To raczej było współczucie.
- Nie kieruj się samą nienawiścią...Bo zginiesz...Albo stracisz to na czym Ci tak bardzo zależy...Myśl zanim coś zrobisz, myśl o tym co się stanie za sekundę. Nie...Nie myśl. Wiedź co się stanie za sekundę za dwie. Przewidź...Ale nigdy nie atakuj bezmyślnie...Bo zginiesz.- Zacisnął swoją rękę na mojej pięści z całej siły, wbił w nią swoje palce. Zabolało, wtedy był mi to tak mało znany ból i krzyknąłem z bólu opadając na kolana. Musiałem wtedy wyglądać żałośnie...Jak mnie wtedy Asuno mógł oglądać...Klęczałem z bólu przed człowiekiem, którego chciałem zabić. Okryłem się hańbą.-Wstań!-Mocniej zacisnął rękę.-Wstań ! Nie uginaj się !
- A..a..h....pu...puść...
- Nie zasługujesz na to abym puścił...Nie zasługujesz bo jesteś za słaby...Wstań !- Nie chciałem, nie miałem siły. Wszystkie siły, tak jakby...Rozpłynęły się. Wkurzył się, zamachnął drugą ręką i uderzył z całej siły w moją twarz, nadal twardo trzymając moją prawą dłoń. Z ust wyleciał mi strumień krwi. Znów zabolało. Zacisnąłem zęby z całych sił. I ledwo co utrzymałem się w pozycji klęczącej.-Mogę Cię zbluzgać, mogę zniszczyć twój honor. Mogę Cię zeszmacić mogę Cię nawet zabić. Ile warte były te słowa jeżeli na chwilę obecną nie umiesz się nawet utrzymać na nogach? Ile była warta ta wściekłość, która wyssała z Ciebie tyle mocy duchowej ? Ile?!-Szarpnął ręką tak aby moja twarz podążyła za całym szarpniętym na bok ciałem i skierowała się wzrokiem na jego twarz.- Powiedz mi! Ile?!... Sam się bluzgasz, sam niszczysz swój honor, sam się szmacisz...A co najważniejsze, zabijasz siebie i swoich bliskich. Sprawiasz im ból, nie traktujesz na serio ich uczuć. Nie tylko ty jesteś pokrzywdzony na świecie...Ale wiesz, chociaż ty. Możesz tą krzywdę naprawić. A zatem, jeśli jesteś warty tych głębokich słów wstań na równe nogi i spójrz mi prosto w oczy!-Cały czas patrzałem na jego usta kiedy do mnie mówił...Analizowałem dokładnie każde jego słowo. Każde jedno słowo miało aż taką moc i prawdziwy sens. Uniosłem jedno kolano i postawiłem na ziemi stopę. Uniosłem połowę ciała do góry, a potem w ślady poszła druga noga...Stanąłem przed nim prosto i spojrzałem w jego oczy. Były płomieniem...Płomieniem, który mnie teraz prowadzi przed siebie. Płomieniem, który zasila mój umysł. Płomieniem który mnie zaczął uczyć o sensie prawdziwych słów. Od tamtego dnia zmieniło się wszystko co było możliwe. Dzięki Asuno wszystko się zmieniło. Od tamtego poniżającego incydentu przestałem już być człowiekiem. Od tamtego momentu jestem jednym z Nocnych Demonów. Pomimo, że moje życie zaczęło iść dopiero po tej ścieżce, dało mi to jasno do zrozumienia, że Shei z dawnych lat już nie żyje. Tamtego dnia chłopak w moim ciele umarł, zginął. On nie miał szans. Nazywam się na dzień dzisiejszy Katori i nie wiem ile jeszcze pożyje, ale wiem, że nie zmarnuję tych chwil...

***

Otwierał powoli oczy...Były tak okropnie ciężkie, cięższe niż kiedykolwiek. Lekko uchylone nadal nie pozwalały mu nic zobaczyć, wszystko było za białą gęstą mgłą...Jedynie i wyłącznie biel...A może? A może on umarł ? Może on już nie żyję, może jest po za światami. Ale czy tak, czy tak wygląda śmierć? Czy podczas śmierci leży się w białej samotności aby odpokutować grzechy? Raczej nie. A zorientował się kiedy poczuł bardo bolące płaskie uderzenie w policzek i usłyszał zachrypnięty głos.
- Wstawaj...Pora poznać nowe mieszkanko.- Zacisnął mocno powieki, a następnie z całym sił je otworzył. Jednak żył i znajdował się w jakimś ciemnym pomieszczeniu... Wszystko było w półmroku, na dodatek w pomieszczeniu było potwornie zimno. Pomimo tego wstał i poszedł za głosem który już znał. Nie widział dokładnie gdzie idzie, ani po czym idzie, ale zaufał mężczyźnie. Minął już trzeci pokój i w każdym był tak piekielnie zimno, a do tego ciemno. Pomieszczenia były wielkie i nie posiadały okien zdawało mu się to dziwne. Czyżby pomieszczenie było piwnicą? Zastanowień co do tego miał dużo, ale nie miał jak tego sprawdzić więc szedł dalej za mężczyzną...Pomyśleć, że jeszcze wczoraj próbował zabić tego mężczyznę. Że jego wzrok był przesączony taką nienawiścią i chęcią rozlewania gorzkiej krwi. Wczoraj pałał nienawiścią i rzucił się na człowieka, którego nie znał i nie uznał od niego aż tak wielkiej krzywdy. Na dodatek rzucił się na niego jak gdyby był pierwszym lepszym cywilem. A nie był. Był bardziej wyjątkowy niż na to się zdawało. Ten człowiek mógł go zmieść z powierzchni ziemi jednym ruchem palca. Shei nie przekonał się tego dnia w którym Asuno go wynajął. To był tylko sprawdzian. Tak naprawdę prawdziwą moc Sake poznał długi czas potem... Ale trzeba przyznać, że przy spotkaniu z Asuno, jego potęga aż się z niego rozlewała. Nawet teraz ją czuł. Idąc za nim, szedł niczym szczur w cieniu śmierci. A śmierć zadawała okropne ciosy samym spojrzeniem, a dotykiem zabijała. Szczur umiał tylko drapać i gryźć. Jak wielka była różnica pomiędzy nimi ? Tego się po prostu nie da powiedzieć, to była przepaść bez mostu. Przepaść która nie posiadała nawet cienkiej linki nad sobą.
Po kolejnym miniętym pomieszczeniu mężczyzna się zatrzymał. Odwrócił się w bok, a potem odwrócił się do Shei'a.
- Chłopcze...Zapamiętaj teraz to co Ci powiem. Po pierwsze. Nie wziąłem Cię pod swoje skrzydła bo jestem człowiekiem z wielkim sercem. Z czasem sam się dowiesz czemu jesteś, razem z nami. Po drugie. Codziennie będziesz tutaj bity, męczony i szkolony. Nauczysz się każdego stylu walki jaki może zabić i zranić do niepełnosprawności. Po trzecie. Nauczysz się myśleć jak naprawdę inteligentny wojownik, uwolnisz dzięki temu to za co zabrali twoją siostrę. Po czwarte. Staniesz się demonem i wejdziesz do morza krwi z którego nie ma wyjścia. Po piąte. Nie łudź się dobrocią napotkaną w tym domu. Nie zasmakujesz tutaj prawdziwego ciepła przyjacielskiego. Wszystko co stanie na twojej drodze w tych pomieszczeniach jest stworzone do czyszczenia. Po szóste. Shei już nie żyje. Umarł wczoraj, razem ze swoim nic nie wartym honorem. Od dziś nazywasz się Katori Hizame. Rozumiemy się ?-Chłopak przy każdym wymienianym podpunkcie, tracił swój ukochany blask z oczu. Ale pomimo tego skinął głową na pozytywną odpowiedź.-A więc. Katori. Poznaj swoich wspólników.-Pstryknął palcami, a w pomieszczeniu momentalnie zaświeciły się tysiące świec, które lekko poraziły wzrok chłopaka. Zacisnął powieki i schylił głowę. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że siedzi przed nim szóstka drapieżnikow, czekających na trochę surowego mięsa. W pewnej chwili odezwał się damski głos
- Sake-san. Nie mówiłeś, że przyprowadzasz nowego szczura. Ale chociaż teraz rozumiem czemu nas wezwałeś.-Ten kobiecy głos, należał do bardziej nisko namiętnych głosów. Był bardzo głęboki i kobieta która wypowiadała te słowa musiała należeć do bardziej seksownych.
- Hanaka nie gadaj, że już zapomniałaś jak Sake-san wspominał o tym, że Asuno ma dla niego seksownego blondynka. Wspominał, że należał do tych rozżalonych. Chyba szukał jakiejś siostry czy coś tam. Nie wiem jaki w tym sens, Cienie nie oszczędzają blondynek. Sama dobrze wiesz co z takimi robią.-Zachichotał lubieżnie. Chłopak posiadał głos dużego chłopca z ostrym zarysem struny.
- Pokazał byś tą mordę wreszcie.- Dopowiedział trzeci głos. Niski i tak jakby głośno szeptał... Katori podniósł głowę i wbił wzrok przed pierwszą osobę siedzącą przed nim. Jego oczy płonęły zielenią.
- O kurwa! Azamede!.- Wrzasnęła z szokiem kobieta, która jako pierwsza zabrała głos. Na twarzach całej reszty także widniało zaskoczenie. Jedynie na twarzy niskiego szatyna z grzywką opadającą na oczy, nie malowały się żadne emocje. A na twarzy Sake malował się szyderczy uśmiech.
- Niespodzianka...-Dopowiedział Sake.
Głosuj (0)

Harblade 15:01:25 9/11/2010 [Powrót] Komentuj



U mnie nowa - ostatnia już - notka. ;]
Melissa. 21:29:01 26/02/2011
zalogowany | http://przelotne-marzenia.blog4u.pl/ IP: zalogowany

U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 20:02:32 22/01/2011
zalogowany | http://przelotne-marzenia.blog4u.pl/ IP: zalogowany

U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 14:24:21 31/12/2010
zalogowany | http://przelotne-marzenia.blog4u.pl/ IP: zalogowany

Och, bardzo uprzejmy ten pan, no naprawdę. ==’’
No niestety, ten bardzo uprzejmy pan ma rację – w każdym starciu należy przewidywać ruchy przeciwnika. Ale nie jeden czy dwa, tylko kilkanaście. Dlatego wygrana jest taka trudna.
Ludzie mówią, że nie mają siły, bo tak jest łatwiej. Wmawiamy sobie, że nie mamy siły i nic nie robimy. A tak naprawdę… mamy jej mnóstwo. Tylko trzeba bardzo chcieć, żeby ją w sobie odnaleźć, uwolnić i… wykorzystać na własną korzyść.
A tak na marginesie… myślę, że właśnie dlatego liczba samobójstw jest tak drastycznie wysoka – ludziom nie chce się szukać w sobie siły.
Prawdziwa siła rodzi się z czasem – nie inaczej. Rzecz jasna… nie ta wewnętrzna, tylko zewnętrzna.
Hm… intrygująca końcówka. ^^
Podobało mi się, pozdrawiam. I… wybacz to opóźnienie. ^^’’

PS. U mnie nowa notka. ;]
Melissa. 20:27:42 4/12/2010
zalogowany | http://przelotne-marzenia.blog4u.pl/ IP: zalogowany

Hehhe, ależ proszę bardzo ;3 Byłam strasznie ciekawa, co się dalej stanie, a ten pasek strasznie mnie wkurzał xD No i musiałam trochę Ci pomarudzić xD

Łaa, Katori kogoś przypomina? No to teraz pięknie wtopiłaś fragment xD Hah, nie dam Ci spokoju i z niecierpliwością wygłodniałęgo tygrysa będę domagać się (hah xD) nowej notki! Ułaaa, ciekawe, czy Sake spełni swoje obietnice co do ciałka Katoriego xPP
Akemi 22:20:30 9/11/2010
178-37-16-170.adsl.inetia.pl | brak www IP: 178.37.16.170



Zawziętość, podpadająca powoli nadzieja...Blog o chłopaku, który nie wie co to znaczy koniec dalej poszukując swojej dawno porwanej siostry...Pomimo młodego wieku robi co się da, aby odzyskać delikatną niczym powiew płatków wiśni Ayasen. Shei...Bohater op
9031
Strona Główna


Dodaj do Ulubionych

Ksiega

Księga Gości 0
Dodaj do Księgi

Archiwum


2010
Listopad
Lipiec
Czerwiec


Linki

Fantazje Skrzata ( Yaoi )
My blog with yaoi ;3
Dywizja Yaoi


Ulubieni



Info